Odsłona Zero....

wtorek, 4.sierpnia.2009, 14:47
Osobiście uważam, że prolog jest strasznie krótki. Rozdziały będą już dłuższe (na pewno!). No to, żeby nieprzedłużać zapraszam do czytania:
~*~

- Mei-Mei- Białowłosa zaniosła się śmiechem wzywając swojego sztucznego duszka.
Jej przeciwniczka, a zarazem siostra podnosiła się z trudem, trzymając w dłoni swoje nożyce ogrodnicze.
- Lempicka!- Mała zielona iskierka zamigotała nad jej dłonią.
Suigintou zaśmiała się jeszcze głośniej i zeskoczyła z czubka wieży na którym stała. Jej długie, białe włosy, kontrastowały z różowymi oczami, w których szalała wprost nienawiść i z ciemnogranatową suknią, ozdobioną motywem krzyża. Souseiseki odsunęła się od ataku morderczych czarnych ostrzy w ostatnim momencie i po jej twarzy potoczyła się łza bólu. Kapelusz spadł jej z głowy, a brązowe włosy były w okropnym nieładzie. Mimo, że atak przeleciał bokiem, jedno z piór trafiło ją bok, boleśnie raniąc jej ceramiczne ciało. Mimo to zacisnęła dłoń na nożycach i następny już atak odparła szybkim cięciem.
- Więc jeszcze się pobawimy?- Suigintou zachichotała i skrywszy się za osłoną ze skrzydeł, wystrzeliła w siostrę kolejny grad piór
- Używasz mocy swojego medium? Nie boisz się, że biedna Megu tego nie wytrzyma?- zapytała zimno, mając nadzieję, że to da do zastanowienie przeciwniczce.
Rzeczywiście Suigintou zatrzymała się i ten ułamek sekundy, w którym była bezbronna Souseiseki wykorzystała. Przecięła jej sukienkę na wysokości brzucha i stanęła z kpiącym uśmiechem, który po chwili zamienił się w wyraz zdumienia. Suigintou zdławiła łzy i machając rękami starała się złapać równowagę, co jednak jej się nie udało. Nogi ugięły się, a ona padłaby głową w dół z dachu katedry, gdyby Souseiseki nie złapałaby ją za rękę i pociągnęła w górę. Nie, wzrok jej nie mylił. Jej siostra, była niedokończona, brakowało jej całego brzucha, czego brązowowłosa nie mogła pojąć. Białowłosa rozpłakała się jeszcze bardziej i odtrąciła rękę, podciągając się na małą półkę, na której mogła się oprzeć i przyjrzeć siostrze z grymasem na twarzy:
- Zabij mnie. Zabij mnie skoro masz okazję! Jestem po prostu... śmieciem.
Źrenice różowo-zielonych oczu lalki rozszerzyły się, a jej ręce zadrżały. Białowłosa utkwiła spojrzenie w róży na witrażu kościoła.
- Weź moją mistyczną różę Souseiseki. Ja jestem tylko nic niewartym śmieciem, którego nawet nie warto dokończyć...
- Nie mów tak!- Krzyknęła lalka- Jesteś pierwszą z Różanych Panien! Ojciec nie chciałby, żeby którakolwiek z jego dzieł myślała tak o sobie!
- Ojciec...- Powtórzyła białowłosa poczym zamknęła oczy.
- Suigintou! Nie umieraj!- Krzyknęła przerażona
- Ja nie umieram... Mei-Mei...- Zniknęła w błysku oślepiającego, różowego światła.
Alice
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi: prolog

Początek

poniedziałek, 3.sierpnia.2009, 15:33
Opowiadanie o lalkach.... dziecinada pewnie powiecie. Ale wszystko się zmienia, kiedy lalki ożywają, rozkazują, a nawet mordują się nawzajem tylko po to by zostać prześliczną Alicją. Tych lalek jest siedem, wszystkie sią Różanymi Pannami, ale dwie najzacieklej dążą do uszczęśliwienia ojca. Poznajcie historię Suigintou i Souseiseki...
Alice
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi: początek


Księga Gości Wpisz
Przeczytaj
Zalinkuj

Archiwum 2009
sierpien (2)


Rozdziały: PROLOG

Wystrój Grafika: alice-game
html: Panna M.
Wszelkie prawa zastrzeżone.